środa, 12 stycznia 2011

rudymentarne pytanie.

czemu tak to jest, że zawsze w sesji chce mi się bardziej gotować, bardziej sprzątać, bardziej prać?
właśnie na kolację upiekłam na cieście francuskim ciastka z twarogiem, miodem i pokruszonymi migdałami. były megadobre, ekskłizit!
czy w związku z tym, kobiety, które więcej się uczą są lepszymi kandydatkami na żony i matki? bo dla  odskoczni od nauki zrobią wiele i to bez marudzenia?

co do zamążpójścia, moja Mamma dziś podesłała mi piosenkę
"ja mam wolę być panienką, nie wydawać się za prędko" - tak mi śpiewała przez telefon. cóż, Mamma wie.

Brak komentarzy: