"Obawiałem się, czy wieści z innych galaktyk nie okażą się równie mało krzepiące. Ci, którzy mnie widzieli, dostrzegali mnie tylko częściowo, fragmentarycznie, w roztargnieniu, i może tylko do pewnego stopnia zrozumieli, co widzą, nie chwytając istoty rzeczy, nie analizując elementów mojej osobowości, uwydatniających się stopniowo, od przypadku do przypadku."
Opowieści kosmikomiczne. Italo Calvino.
...
Calvino jest moją literacką podnietką. właściwie, jak powiedziała Agata R., starsza italianistka, wszystkie jego utwory są dobre. rozkminy dają do myślenia i zmuszają do wspięcia się na siódmy poziom kumacji, opisy oczarowują, a poziom wiedzy z zakresu nauk przyrodniczych i humanistycznych rozwala na łopatki. w dodatku całość jest lekka, bezpretensjonalna i pięknie skomponowana. zawsze mnie zastanawiało, ile w wielkich dziełach jest talentu, a ile ciężkiej pracy? czyli znów problem dualizmu: lekkość-ciężar, o którym zresztą Calvino pisał.
boże, czemu ja tak nie umiem? pocieszam się tym, że wielkim pisarzem zostaje się (według moich obliczeń) po trzydziestce. uf, mam jeszcze trochę czasu. i książek do przeczytania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz