wczoraj. jeden z tych dni w roku, na które czeka się z niecierpliwością. koncert pamięci Grzegorza Ciechowskiego w miejscu, w którym Republika stawiała swoje pierwsze kroki. co roku jest to duże wydarzenie artystyczne, występujący goście interpretują utwory obywatela g.c. do tej pory byłam na 3 koncertach, co daje mi pewną możliwość porównania i oceny tego, co działo się wczoraj. zresztą, wolnoć tomku na swoim blogu.
...
zespoły i wykonania, które usłyszałam były inne niż zazwyczaj. bardziej awangardowe, alternatywne, non-konformistyczne. i chwała panu. zauroczył czesław śpiewa, który przy akompaniamencie harfy wykonał "takie tango" i "odchodząc", utwory śpiewane przez gabę kulkę zyskały zupełnie nowe wartości artystyczne poprzez oparcie się na nowych środkach wyrazu (niesamowity wokal, ukulele w duecie z czesławem). kaśka kowalska była bardziej rockowa niż republika, kobiecina dała czadu. jak wspominał piotr stelmach, po trójkowym koncercie promującym nową płytę kowalskiej z coverami republiki, leszek biolik powiedział, że to najlepszy koncert republiki, na którym był. oczywiście dla zagorzałych fanów biało-czarnego zespołu te słowa, to prawie herezja. podobnie jak i inne wykonania, które miałam wczoraj okazję usłyszeć. niestety, wedle łacińskiej sentencji damnant quod non intelligunt, część widowni, która cieszy się mianem "szczególnej i wymagającej" nie zrozumiała. i potępiła. nie chodzi już nawet o laureatów nagrody im. g.c., zespół paristetris, który szokował, wprowadzał muzyczne wariactwa i wymagał wyrozumiałości od słuchacza. rozumiem również skandowanie "republika" podczas niektórych występów. ale, na boga! (religijność w tym poście sięga górnych granic) dlaczego ta wyrafinowana publika nie mogła zachować ciszy podczas występów artystów, którzy przekazywali niesamowite emocje i ubogacali utwory grzegorza o nowe walory dźwiękowe? (wspomniana kulka i czesław).
po mojemu, niektórzy nie dorośli do pewnego rodzaju odbioru artystycznego. a może po prostu brak im kultury. wczoraj wieczorem podziękowałam w duchu szkole muzycznej za to, że wykształciła u mnie wrażliwość i zrozumienie dla sztuki i szacunek dla artysty. mogę nie rozumieć, może mi się nie podobać, ale na czas występu zamykam buzię na kłódkę i staram się użyć siły intelektu do jak najlepszego percypowania dzieła.
...
...
nie wspomnę już o dwóch szalonych nastoletnich groupies zespołu no no no, które aż z rzeszowa przyjechały tylko po to, żeby zobaczyć chłopców z gitarami. nie muszę dodawać, że po ich występie od razu wyszły (robiąc nam miejsce tuż przy barierce - może to i lepiej?) skąd wiem, że z rzeszowa? otóż uzbrojone w zeszyt i marker pisały miłosne kartki do gitarzysty zespołu. mogłam również spisać numer telefonu i imię jednej z nich, bo i to było zawarte w tej dziwacznej korespondencji. pewnych rzeczy naprawdę nie zrozumiem. jestem tylko ciekawa, co by powiedzieli na to ich rodzice. (zmiana perspektywy wskazuje na starzenie się autorki, przyp. redakcji)
nie wspomnę też o pani, która rzuciła mi przecudną wiązanką, gdy dołączyłyśmy tuż przed koncertem do znajomych pod sceną. jestem pacyfistą i człowiekiem dobrze wychowanym (magari!) i nie umiem odpowiadać obcym ludziom po chamsku, więc po prostu zapytałam: "czy jest jakiś problem?", na co ona poinformowała mnie, że chciała robić zdjęcia, a teraz to już wszystko stracone. mogłam jej zapytać, czy ma akredytację, czy musi być taką chamicą, czy chce wyjść na solo, ale w pewnych sytuacjach lepiej dać sobie spokój. co i uczyniłam. oczywiście, koniec końców, nie miała najmniejszego problemu z robieniem zdjęć.
...
jeszcze co do focienia. w epoce, gdy w każdym telefonie mamy aparat o iluśtam zajebistych pikselach, naród jak szalony foci co się da. koncerty, lustrzanki, cyfrówki, komórki. zastanawiam się po co? żeby mieć wspomnienie? sama swego czasu utrwalałam takie eventy, lecz po pewnym czasie, doszłam do wniosku, że bardziej skupiam się na przesłonie, iso, ujęciu, niż na tym, po co tak naprawdę przyszłam, na przeżyciu artystycznym. odkładam więc aparat na półkę i wystawiam się na emocjonalne doznania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz