czwartek, 16 grudnia 2010

fenksgiwin

przychodzi taki czas w roku, kiedy podsumowuje się to, co w nim zaszło. niektórzy robią to na fejsie poprzez aplikację "my year in fcb status",  Żydzi mają na to czas pomiędzy Rosz ha Szana i Jom Kippur, za wodą wielką i nie znów taką czystą (szczególnie od eko-katastrofy petroleum brytyjskiego) robi się to wcinając indyka - tak to więc i ja postanowiłam coś na kształt fenksgiwin poczynić hic et nunc - tu i teraz.
...
ogólnie, rok był dobry. (mam nadzieję, że nie wpisze się to w dotychczasowy schemat: rok dobry-rok nieudany i że 2011 będzie jeszcze lepszy). nie mogę narzekać, choć wyrosłam w narodzie, gdzie jest to nadzwyczaj popularne. więc będzie wielkie fenks! nie bójcie się, obędzie się bez nazwisk.

wielkie fenks dla ludzi, dzięki którym ten rok był niezapomniany; tym którzy towarzyszyli mi na codzień, i tym, z którymi spędziłam czas na dzikich wojażach i przygodach. wielkie fenks dla tych, którzy pojawiają się od czasu do czasu, dla ról epizodycznych. dla tych, którzy obdarzyli mnie pozytywnymi emocjami i tych, którzy mnie wkurwiali. (jak widać, póki co żyję i mam się dobrze, a nauczyłam się dzięki nim większego wyjebania, czy jak kto tam woli - odporności psychicznej).

dzięki moim bliskim za szczerość, bycie obok, często też krytykę, przywracanie do pionu. 
dzięki przyjaciołom za w/w plus wspólne przeżycia, insajty, synchrony, dzielenie się przeżyciami i tym, co buduje nasze życia.
dzięki koleżeństwu za towarzyszenie i za przechodzenie niektórych osobników z tej kategorii do kategorii w/w.
dzięki moim uczniom (jeeeee, wiedziałam, że to kiedyś nastąpi) za to, że dzięki nim cały czas mam kontakt z italią, za to, że zmuszają mnie to ciągłej pracy nad sobą, za słuchanie moich włoskich historii i dawanie satysfakcji z takiej prostej rzeczy jaką jest uczenie.
dzięki tym wszystkim, których spotkałam w minionym roku, którzy mają w swoim oku (piękny rym) błysk kumacji życiowej, których ścieżki życia układają się paralelnie lub przecinają się z moimi losami zupełnie randomowo. ach te parki! (w tym miejscu, jako filolog napomknę o uniwersalności mitologii)

to było trochę wynurzeń na dziś. jak mówi Mamma: "wdzięczność to jedna z najpiękniejszych cech". a jak wiadomo, Mamma wie lepiej.

Brak komentarzy: