środa, 8 grudnia 2010

kto rano wstaje

ten musi położyć się odrobinę wcześniej (niż o 5 jak zazwyczaj)
ten może zjeść śniadanie o normalnej porze, i o dziwo na czilu, z kaweczką
ten może uczyć włoskiego o 8:30 (danke! jak powiedziała moja uczennica zamiast grazie - ale bądźmy ludźmi, rano może się pomylić)
ten już o 10 dzwoni do Mammy, do avvocato w bari, spółdzielni, biura programów międzynarodowych
ten opłaca rachunki, wysyła maile, pisze na blogu
a jeszcze nie ma 11! mój boże, ileż to można zrobić rzeczy rano
...
chyba zacznę respektować stary porządek. powrót do radici ca tieni.
jestem z siebie dumna i czuję że mogę rozkurwić kosmos. czasem tak mało wystarczy ;]

Brak komentarzy: