niedziela, 5 grudnia 2010

bo potenza ma potencjał.

po przeżyciu klimatycznego szoku różnicy 25 stopni między deszczową i wiatrową potenzą, a mroźną warszawą, odtajaniu i obstawieniu paru lokalnych imprez, jestem gotowa by pokrótce zreferować wyjazd do potenzy na projekt youth in action. 
...
jak na mnie zachowywałam się bardzo grzecznie. w miarę punktualnie, bez przypałów, bez fidanzato del giorno. zamiast tego kulturka, dyskusje, integracja. elementu zabawy oczywiście nie zabrakło (nie tak łatwo wyrzec się swej natury), ale dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy (a myślałam już, że posiadłam całą wiedzę), poznałam fajnych ludzi, brałam udział w różnych warsztatach. ciężko jest opisywać takie rzeczy, bo kto nie był ten nie wie, pewnie go to nie interesi, a i mnie nie chce się na ten temat elaborować. może niech zdjęcia przekażą swoje, a ja powiem o ciekawostkach. 
http://www.youtube.com/watch?v=nX4m3Sp7fKY link do mojego pierwszego jutubowego filmiku. enjoy!
...
z Soczi zgadałyśmy się zło-to. podobnie z resztą polskiej grupy, która była, moim skromnym zdaniem, najbardziej zgrana. już w drodze z rzymu do potenzy, ku zdziwieniu reszty uczestników projektu, graliśmy w skojarzenia i "jaka to melodia". z Soczi RAZ nawet ćwiczyłyśmy jogę, ale potem jako niezrównany afterparty team przekwalifikowałyśmy się na inne sporty - tańce, hulanki, rozkminy (ćwiczenia dla mózgu zjadają ponoć dużo energii).
najlepiej integrowało nam się z włochami, którzy byli mili, grzeczni i traktowali nas jak młodsze siostry. uwzględniając w tym wszystkie bonusy bycia młodszą siostrą.
z ciekawostek, nasze afterparty najczęściej odbywało się w radio Red Azione http://www.radioredazione.it/ które serdecznie w tym miejscu pozdrawiamy. wizyty owe były sprawką naszego kolegi Giovanniego, który pracuje w tymże radio. 
ponadto braliśmy udział w okupowaniu uniwersytetu (zdjęć nie posiadam, bo komórką szkoda robić, a poza tym pewne rzeczy lepiej przeżyć zamiast ukraść im duszę fotografując je. wtedy obrastają otoczką legendy. musicie mi wierzyć na słowo). co do owej okupacji, myślę, że w polsce studenci jednak by się cykali, że nie, że nie zdadzą sesji, ktoś ich upupi. włosi natomiast impreza, na auli alkohol, fajki, inne używki, śpiwory i impreza reggae, którą rozkręcał nasz kolega Gio` jako dj. a potem oczywiście afterparty w radio. cieszę się, że do mojego kajeciku doświadczeń dołącza również i to.
historię o elfach i pamiętnikach moleskine opiszę później. jakby co przypomnijcie.
...
teraz uciekam delektować się wybornym sycylijskim winem, włoskimi serami i towarzystwem kogoś specjalnego :)
...
"koniec świata jest tak blisko uciekaj stąd, zostanie hardkor i disko." 

podpisano

Iron Woman















okupowanie teatru przez studentów w walce przeciw reformie edukacji "gelmini".
















afterparty w Red Azione.






















Signora liberta` i signor de andre'

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Cara apru,
fajnie poczytac twoje pozytywne wspomnienia z pobytu w Impotencji....zapraszamy ponownie ;)
Izka S.

apru pisze...

cara Isabel
to tylko urywek z całości... eh tęskno