wtorek, 1 czerwca 2010

ha! mam sposób.


wzięłam się w garść. już wiem, co oprócz pasty jest dobre na smutki i smuteczki! w moim przypadku działa postawienie sobie dużego celu do zrealizowania i podjęcie pewnych ostatecznych decyzji. lepiej mi i łatwiej. czuję się nawet zmotywowana do działania (a to psikus).
i co dziwne, nie chce mi się nawet czekolady... może to wpływ orzechów laskowych... sąsiad doradzał, że zdrowe i prowadzą do wellbeing.
a może to po prostu przyjaciele, którzy są obok?
















foto Szakiry z Romy. piękne, innit?

Brak komentarzy: