poniedziałek, 7 czerwca 2010

leniwy weekend.

w cudny sposób przepieprzyłam 4 dni z rodzinką, jedząc pijąc, lulki paląc, tańce, hulanki, swawole.


































desperate housewives. sesja z ziemniorami ;)
.....
śniadanie na trawie - warsztaty ruchowe.


















Chopin na starówce <3



























kuglarze.




















































































mój Tatuś ma LUZ :)













niektórzy twierdzą, że nie jesteśmy do siebie podobne... ależ jesteśmy! ;)
...
a teraz już tylko mestaaa, nauka, praca.

ci sono cento modi per morire.

Brak komentarzy: