Freud mówił, że nie ma przejęzyczeń. zamiast post wyszło mi psot. psot 200 na tym blogu uświadczyliście. od czasów, kiedy to prawie już dwa lata temu rozpoczęłam nicponiowanie, czytaj pisanie co tam, jak tam.
...
od tego czasu zdobyłam milion pińcet doświadczeń - to pewne. poznałam włoski, Włochy, napodróżowałam się, moje życie przekręciło się o 180 stopni, a potem znów. i znów.
ostatnio zastanawiałam się czy zmądrzałam? takie trudne pytania wypada sobie zadawać co jakiś czas, żeby usprawiedliwić się przed samym sobą, że jednak się give a shit.
i co, zmądrzałam czy nie?
na pewno więcej się dowiedziałam, a to dzięki tantym esperienzom. i bynajmniej, mówię tu o wiedzy książkowej. (ale czy wiedzieć więcej to lepiej? boh...)
...
na pewno nie zrobiłam się bardziej pracowita, nie umiem lepiej zarządzać swoim czasem, nie jestem pewna czy wszystko co robię jest słuszne i prawe. może troszkę lewe?
i jak widać dalej wypisuję te same głupoty. tu powinnam napisać coś ciekawego, ale właśnie nie wiem co, więc grzecznie podkulając ogon wcisnę "publikuj posta" i zażenowana wrócę do nauki ruskacza.
Wasza na zawsze oddana Nataszka
joł ok! grazie bene ciao. ciao ciao ciao ciauouououz!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz