moje ostatnie zajęcie - tłumaczenie instrukcji obsługi maszyny vendingowej. dużo, dużo pracy. and I mean it. a przede wszystkim rozkminiania w słownikach: włosko-włoskim, włosko-polskim technicznym, włosko-angielskim, angielsko-angielskim, angielsko-polskim o co może chodzić. pewnych rzeczy po prostu nie ma. jak na przykład taka spina volante. w końcu trzeba sięgnąć do google grafika i znaleźć wspólny mianownik dla tego ustrojstwa. pisałam już o bezpiecznikach, wyświetlaczach LCD, lampie bakteriobójczej, elektromagnesie i innych dziwnych rzeczach. następny krok to będzie po prostu zatrudnienie się jako serwisant maszyny. w końcu będę ją znała od podszewki. i będę wiedziała co tłumacz miał na myśli. a tak na serio 12 stron w 9 godzin to niezły wynik.
w końcu skończył się tydzień lenia. hurra! cieszmy się wszyscy, sesja tuż tuż.
1 komentarz:
z takim tempem to wiesz, jak się ogarniesz i może nie bedziesz spedzac czasu na fejscie przy dobrym wietrze skonczysz w sobote:D
Prześlij komentarz