środa, 6 stycznia 2010

сегодня в Бетлеем

wczoraj przeglądając stare zdjęcia zebrało mi się na wspomnienia.
wypady nad morze. w 2klasie LO z Zielancikiem na rowerach, kiedy cała klasa pojechała go Gniezna na jakieś archeologiczne festiwale, a my o 7 rano pod koniec września wyruszyłyśmy do Orzechowa, zrobiłyśmy sobie piknik na plaży a potem jadąc na Poddąbie (robiąc wielkie nadmorskie koło) wróciłyśmy do domu z bolącymi tyłkami, ale szczęśliwe.
W ogóle historia początków przyjaźni z Zielantem jest ciekawa. Sprawdzałyśmy wyniki rekrutacji do liceum, okazało się, że jesteśmy w tej samej klasie, chwilę pogadałyśmy i tyle. Nawet się nie przedstawiłyśmy, co okazało się potem, na wycieczce integracyjnej. Nie przeszkadzało nam to za bardzo, od 1 września usiadłyśmy razem w ławce (soo romantic:P)i tak już zostało. milion wspomnień:)
wyjazdy w góry. głównie z Maćkiem, chociaż często zdarzało się, że w tym samym czasie magicznie pojawiały się Mama i Misia, na szlaku podrzucając kanapki albo szoko - bo nigdy nie docenialiśmy naszych szamowych możliwości. zawsze wychodziliśmy na całe dnie robiąc długaśne trasy. nigdy nie zapomnę jak umierałam ze strachu wchodząc na Kościelec, a potem omal nie zasnęłam na szczycie (pomimo megawiatru), mnóstwa dziwnych ludzi spotykanych na trasie, zapieprzania na Czerwone Wierchy w tempie ekspresowym, padania na twarz zaraz po powrocie.
szkoła muzyczna. godziny spędzone na ćwiczeniu. miejsce, w którym poznałam, czym jest uczenie się i pokonywanie swoich słabości, prawdziwe poświęcenie. Pani Luzak, Tidu Didu, Pani W, Irenka - moje mistrzowskie nauczycielki. śpiewanie solfeża, dyktanda (w których zawsze z Woszczem dawałyśmy ciała), harmonia, historia muzyki (godzina W, paraboliks - czy ktoś to jeszcze pamięta?), egzaminy, przesłuchania, koncerty, konkursy i nasz zajerzysty kwartet fletowy:)chodzenie na 7 rano, żeby ćwiczyć gamy, etiudy i trudne utwory na fortepianie (Irenka twierdziła, żem utalentowana - nigdy nie zapomnę menueta gis-moll, nie pytajcie ile ma #:P ani preludium e-moll Chopina, które grałam na dyplomie). Pani Motyl w bibliotece, wieczorek poezji Gałczyńskiego:) a potem udowadnianie wszystkiego na nowo w Toruniu, gdzie kończyłam muzyczną. praca nad sobą.
...
сегодня в Бетлеем, czas wracać do teraźniejszości.

2 komentarze:

Pitasiński_The_Master_Of_Reality pisze...

Siewodnia w Betlejem :] Emoooo blooog ziom :]

Anonimowy pisze...

I love your writing acchhh
Carrie