dzisiejszy dzień zapisze się w historii mojego życia jako dzień niesmacznej potrawy.
co prawda jadłam już różne świństwa, z których do tej pory zdecydowane przodowało zeszłoroczne danie znad Jezioraka, a mianowicie kaszka kus kus z serkiem topionym i paprykarzem szczecińskim. do tej pory nie wiem jak mogłam wpaść na pomysł, że takie danie jest zjadliwe. chyba jakieś zaćmienie umysłu. było naprawdę obrzydliwe.
drugie okropieństwo to włoskie miętowe żelki, które smakowały jak jakiś lek i nie chciały odlepić się od zębów. (nawet na wielkiej 50-osobowej imprezie nikt ich nie ruszył-to o czymś świadczy)
ale spaghetti, które przygotowałam dziś było tak niedobre, że włos się jeży.
a stało się to tak.
za górami, za lasami stała sobie bloczynka na ulicy Morcinka.
w chałupince numer 27 w kuchennym kąciku warczała lodówka. w porze obiadowej udała się tam dzieweczka i wydobyla zza oszronionych drzwiczek to, co zostało w warczących podwojach, a mianowicie kiełbasę. a kiełbasa była zła.
nieświadome niczego dziewczę podgrzało patelenkę, naszykowalo przyprawy i wrzuciło pokrojone ZŁO na patelnię. kiełbaska jakby niczego sobie wesoło skwierczała czekając na koleżankę fasolkę i kolegę pomidorka. dzieweczka zmieszała wszystkie składniki i dodała przypraw. dobry pomidorek i miła fasolka bardzo się zmartwiły towarzystwem kiełbaski. jej żarty i zachowanie były niesmaczne. niby prawie-bez-aromatu, ale jej obecność była za wszech miar niemile widziana.
wszyscy, włącznie z dzieweczką poczuli się zniesmaczeni obecnością kiełbaski.
nie próbujcie tego w domu.
naprawdę może się odechcieć jedzenia czegokolwiek. dobra potrawa na początek odchudzania ;] na odtrucie kupiłam sobie marchewki, arbuza, jabłka, oraz herbaty: zieloną, czerwoną i miętową. może mnie zdezynfekują :)
1 komentarz:
walcz z kiełbasą! zło złem!
Prześlij komentarz