czwartek, 4 września 2008

liberi tutti!

chciałam napisać coś sensownego, bo moje ostatnie posty to pożal się Boże. niestety tak to jest jak pisze się notki między zajęciami z gramy, w trzydziestopięciostopniowym upale. i gdy przeżywa się bardziej niż się opisuje. i gdy właściwie nie chce się pisać, ale coś tam z tyłu głowy każe podzielić się chociaż urywkami zdarzeń, przypomnieć się, zaznaczyć swoją obecność.
postanawiam poprawę i proszę o rozgrzeszenie. (pokutę niekoniecznie - mam na głowie 4 egzaminy :))
wiadomo, że niemożliwym jest podzielić się wszystkimi wrażeniami, nie sposób opisać tego, co się wydarzyło. tego, co mnie przestraszyło, zauroczyło, rozbawiło.
tego, co mnie zmieniło.
a może przede wszystkim tego, co mnie zmieniło.
popadam w poważny ton. już chciałam pisać o życiu i o śmierci, decyzjach i świadomości, całe szczęście się pohamowałam, bo można by się posnąć ;]
przeżyć to co innego niż zdawać relację.
i znów suchar.
następnym razem napiszę coś naprawdę rozrywkowego.

Brak komentarzy: