środa, 8 września 2010

esaurita. gia`.

studiując ruski, włoski, ucząc się głupiej historii, gramy, opisówki czułam się zadowolona i spełniona. pomimo wontów, foszków, książęcych i księżniczkowych zapędów wykładowców wracałam do domu uśmiechnięta. nauczyłam się czegoś i pozytywnie zmieniło to moje życie, pozwoliło mi odkryć nowe horyzonty i przeżyć wiele przygód, umożliwiło mi podróżowanie na innym poziomie, wtapianie się we włoski świat i odkrywanie ruskiej duszy.
...
po 5 latach studiowania prawa czuję się tylko zmęczona. wykończona. mam wrażenie, że studiowanie prawa obnaża tylko to, jak mało umiem, ile jest rzeczy, których nie wiem. ponadto frustracja, że spędzając czas na uczeniu się języków poświęcałam mniej czasu na zgłębianie kodeksów. i że wszystko, czego się nauczyłam wypada z mojej pamięci. 
a jak to dziś stwierdziłyśmy z koleżanką (notabene również studiuje filologię) "mogłybyśmy karmić żółwie na Madagaskarze".

kiedyś pewnie zatęsknię do siedzenia po nocach i studiowania do egzaminów. o forse no?

Brak komentarzy: