choć mam nadzieję, że nie beztreściowo. na jeden dzień pracy, niech przypada jeden dzień odpoczynku. mój odkładany na później backup musi poczekać do jutra. albo i do października. dziś w planie mam pracę nad bałaganem w pokoju i inwestowanie w kapitał społeczny (wyrafinowana nazwa dla zobaczenia się na piwie ze znajomymi). może przejdę się do csw?
póki co akumuluję siły.
....
do wesela kuzyna postanowiłyśmy przejść na dietę. niestety, jeżeli Wenka wyciąga na obiad, kupuje czekoladę i wino, nie można jej odmówić. a wieczorem dzwoni mama skontrolować teren.
mama: i co, trzymasz się diety?
ja: nie.
mama: a co z moimi odchudzającymi babeczkami?
ja: zjadłyśmy je z nutellą.
cacao meravigliao!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz