poniedziałek, 30 listopada 2009

mglisty weekend.


większość weekendu minęła mi mgliście. a oto jak zaczęła się moja historia.
w piątek coś zaczęło mnie ostro boleć w klacie, w sobotę nie przestało, więc udałam się do szpitala na bielany. tam powiedzieli mi, że pogotowie dla studentów jest na konstytucji 3 maja, czyli na 3. rubinkowie gdzie psy dupą szczekają. pojechałam tam, odczekałam swoje, doktorek mnie zbadał, po czym stwierdził, że trzeba zrobić ekg. i zrobił. i się okazało, że mam jakieś nerwobóle międzyżebrowe. przewianie, przegłodzenie, stres, przeciążenie, niewyspanie, emocje? wszystko możliwe. ale to nic.
dostałam leki, które mam przyjmować 3 razy dziennie (całe szczęście tylko przez 3 dni) i co powodują te leki? oprócz łagodzenia bólu i napięcia w tych nerwach, to powodują mega senność i lekkie zaburzenia kumacji. tak po całości. po 30min od zażycia łapie mnie taki śpioch, że nic się nie da poradzić. serio - nic. więc pół soboty przespałam budząc się tylko na jakieś jedzenie i bredzenie od rzeczy. w niedzielę oglądając finał tańca z gwiazdami, usnęłam przed tv. oczywiście Misia i Wena miały ze mnie polewę, bo usnęłam na siedząco w mgnieniu oka. generalnie jest to dość zabawne uczucie i przynajmniej zmusza mnie do wcześniejszego kładzenia się spać :D i wcześniejszego wstawania z drugiej strony. dziś wstałam o 6, wypoczęta i wyspana, zrobiłam śniadanko i zaobserwowałam i zdigitalizowałam piękny wschód słońca. ecce foto!

Brak komentarzy: