niedziela, 15 listopada 2009

księżniczka pru.



relacja z wro:
diadem, który posiada swoją historię został wygrany przeze mnie zakładem od Szakiry ;] dlaczego księżniczka? ponieważ nie będzie rozmawiała z Rosjaninem po rusku o wypadających z ortalionowych spodni martwych ptakach (chociaż żart był niezły :P) i zachwyca się w drogerii p(r)uszkami [sic!]
panowie policjanci z wyspy nie znają się na "uznaniu administracyjnym" ani na żartach, co zobrazuje poniższy przykład:
Pan Policjant: "dziewczyny, jakie macie plany na wieczór?"
Szak: "wyspa, siusiu, zęby i spać"
Pan Policjant: "to lipa troszku"
...
absurdów c.d. w pociągu
jechałam z kobitkami w wieku "ciotka", które nie znając się nawzajem, gadały jak wariatki o wszystkim (w tym o operacjach), co więcej były tez młode laski które się z nimi integrowały. tylko ja byłam odludkiem :P tak się integrowały, ze jedna młoda zaproponowała "ciotce" pójście razem do toalety WTF?! potem wsiadł pan muzyk (gdy już liczyłam na rozwalenie się na 2 miejscach) i prawie na mnie usiadł, po czym z własnej inicjatywy wrzucił moje tobołki na górę i oglądał sobie czasopismo z nutami. to było jeszcze spoko. później jedna z "ciotek" poprosiła go: "czy byłby pan tak grzeczny i zdjął mi bagaż?" na co on: "ja nie jestem grzeczny, ale bagaż pani zdejmę". potem zgasło światło i "ciotki" znów przeżywały głośno komentując, "że jak to" i się wychylały przez okno, żeby sprawdzić czy w innych wagonach jest - nic nie zobaczyły wiec na jakiejś stacji zapytały o to ludzi stojących na peronie i na tejże stacji kazały konduktorowi się tym zająć. i jaka była ich uciecha jak światło wróciło :P
i smutna rzecz: korona mi się połamała. ale ale jak prawdziwa księżniczka pru zlepiłam ją od razu i już jest "noszalna". nie wiem czy to wina tego, że mi Szaksa jej pożałowała, czy jakoś ja przygniotłam, czy to wina muzyka co na mnie usiadł. ważne ze naprawiona :)
ps. jedna ciotka miała 2 pary okularów na raz założone, o czym oczywiście trochę poopowiadała
na deser okularki Szakiry - we wrocku to się ludzie modnie noszą, nie ma co!

Brak komentarzy: