ok, to, że patrzą się dziwnie jak po południu zamawiam cappuccino lub macchiato jestem w stanie zrozumieć. to, że oni noszą kozaki i wełniane płaszcze, podczas gdy ja potrafię wyskoczyć w swetrze i marynarce też. do tego, że nie znają kisielku, budyniu, dobrego chleba i mają mały wybór herbat... no dobra.
ale oni nie używają czajników i o tym dzisiejsza historia.
...
siedzimy na angielskim i nasza przezabawna (brytyjska) pani Stratford podaje różne przydatne zwroty.
jesteśmy przy "pot calling kettle black", czyli jak nasze swojskie przyganiał kocioł garnkowi.
Włosi, jako że nie używają czajników pytają: co to kettle?
Stratford: no jak to? nie wiem jak wy, Włosi możecie bez tego żyć. w tym gotuje się wodę na herbatę.
szybka riposta jednego z kolegów: ja nie wiem jak wy (w sensie nie-Włosi) możecie żyć bez bidetu!
szybka riposta Stratford: hmm, to ta rzecz, do której wkłada się roślinki jak się wyjeżdża na dłużej?
2 komentarze:
hmm... no ok, ale to w takim razie ja poproszę o wyjaśnienie: nie piją herbaty, czy co? W czym niby wodę gotują?
nie piją herbaty, lub w znikomych ilościach. za to delektują się najlepszą kawą :)
Prześlij komentarz