piątek, 28 listopada 2008

apocalypse now.

naczytał się Prusiu o Bombaju, przejął się i takie mamy efekty.
śniło mi się, że byliśmy z Kucielkiem w Grecji i że jakaś organizacja terrorystyczna zniszczyła miasta, wprowadziła rządy terroru i zabijała wszystkich, co się napatoczyli. życie toczyło się w podziemiu. nam udało się uniknąć śmierci, bo mieliśmy przydatne zawody- lekarz i prawnik (hmm tak... sny są irracjonalne - lekarz to ok, ale po co komu prawnik? szczególnie w czasach bezprawia)
jako że Maciek będąc lekarzem miał lepszą pozycję, to był w opozycji do terrorystów, a ja z niezłymi rezultatami kolaborowałam (mając oczywiście wyrzuty sumienia).
już nie mówię, że często śni mi się koniec świata (podejrzewam, że jak nadejdzie, to żaden scenariusz mnie nie zaskoczy), potwory, uciekanie i ostatnio - pakt z szatanem.
o dziwo, zawsze udaje mi się uciec lub przeżyć.
aż strach się kłaść do łóżka.

Brak komentarzy: