czwartek, 20 listopada 2008

historia ljokki

nie pamiętam z jakiej to okazji, ale dzwoni do mnie Mama i mówi, że słuchały z Misią jakiejś włoskiej piosenki czy też może BXVI (jedyny kontakt mojej rodziny z językiem włoskim to muzyka bądź anioł pański w niedzielę) i że usłyszały słowo ljokki i "Aga, Aga, co to są te ljokki?".
konsternacja. przypominam sobie wszystkie fonetyczne zasady, pytam o kontekst...
i w końcu... olśnienie!
chodzi o gli occhi, czyli oczy!
(przy czym chociaż to dwa wyrazy: rodzajnik i rzeczownik, Włosi oszczędnie wymawiają to prawie jako jeden wyraz)
...
i jeszcze przypomina mi się jak męczyłam Macia, żeby czytał po włosku (po cichu licząc na mały ubaw prz gli[lji], cia[czija], g[dż], ch[k]) a On oczywiście bardzo ładnie sobie radził i zawsze odpowiadał:
a/ przestań
b/ daj mi spokój
c/ hmmm... (i kombinował)
d/ no jak to jak? (i kombinował)
e/oj Agu...

sms z ostatniej chwili (bo nie mogłam sobie przypomnieć jakimi najczęściej słówkami Go męczyłam):
"pamiętam tylko farmacia, bo to było codziennie. ale było ich więcej"

rzeczywiście Włosi aptek mają dużo :)

Brak komentarzy: