czwartek, 23 października 2008

dolce vita

21 słodkich chwil, 3 opakowania delicji, mieszanka wedlowska, ciasteczka zbożowe, przyprawy, ogórki kiszone, ogórki konserwowe, smalczyk, krakowska sucha, majonez, cukierki, skitelsy, 2 opakowania orzeszków w czekoladzie, 6 różnych rodzajów herbaty (malinowa, rooibos, biała, zielona i tak bez końca), dżem z czerwonych porzeczek, placki na tortille...

lista zakupów ciężarnej wymyślona w środku nocy w przypływie gastrofazy i pakmana?

nieee... to Parentsy przyjechały i przywiozły polskie dobra... z ziemi polskiej do włoskiej ;]

no i się zaczęło dolce&gabbana; kolacja przy świetnym winku i aperitivo: suszone pomidory, kapary, farcita, prawdziwe gigantyczne oliwki :D
potem już tylko legendarne gelati i można było dotoczyć się do domku :)
a to dopiero pierwszy dzień :)

co prawda miałam już dziś akcję w stylu Aga-Chojrak ratuje Huga-Mjuriel i Jasia-Eustachego, którzy z gpsem zgubili się w Bolonii. no to z kapcia 20min i włala! uratowani!

a tak podsumowując ten rok, to widzę, że się napodróżowałam :)
luty-Austria, maj-Słowacja, lipiec-Rumunia, sierpień-Włochy, wrzesień-Grecja, październik-... Włochy :)
ihaaa!:)
bardzo ładny puentowy offtop.

1 komentarz:

ahio pisze...

si si a o misi cudopakowacza nic juz nie napiszesz? nawet jednego małego zdania? :(