piątek, 17 lutego 2012

na papierze!

dziś prowadzę lekcję angielskiego w dzielnicy papieżowej. jadę na grzegorza VII, więc muszę dojechać metrem do aurelii, a potem autobusem do piusa XI /anastazego II, po drodzę minę gregory gym (lol). w sumie to około 13 kilometrów. całe szczęście, że na uszach porządne d'n'b i dubstepy, które będą pieściły moje bębenki, a czas uprzyjemniać mi będzie dodatkowo pan bukowski i jego "women". lubię siedzieć sobie w autobusie/ metrze/ tramwaju, czytać i przemierzać kilometry wiecznego miasta, ma to w sobie coś romantycznego. czasami oczywiście krew mnie zalewa, gdy w korku nie poruszamy się ani o milimetr, a obcasy powodują, że nogi wchodzą mi w culo, no ale taki już urok życia w wiecznym mieście. zawsze mogę popatrzeć sobie na akwedukt, czy inny starożytny kamulec i jakoś na sercu robi się cieplej. genius loci.

Brak komentarzy: