wtorek, 15 lutego 2011

dziecięciem będąc, czyli słów parę o cnk.

tak właśnie poczułam się w centrum nauki kopernik. polecam szczerze wszystkim, którzy jeszcze nie przekroczyli progów tej instytucji. co prawda ZMORĄ są wszędzie latające dzieciory, ale z drugiej strony to one są najbardziej kreatywne i śmiałe w korzystaniu z instalacji naukowych (przykład brać!). najlepiej zapomnieć, ile ma się lat i oddać się zabawom (dobrze jest być w parze, bo niektóre instalacje wymagają uczestnictwa 2 osób, a poza tym lepiej bawić się razem).
przeżyłam dziś wstrząsy trzęsienia ziemi, bawiąc się dźwiękiem i częstotliwością tworzyłam wodne fontanny, grałam na laserowej harfie, budowałam sklepienie. w nieotwartej jeszcze części re-generacja, którą dzięki warsztatom "przekroju" i uprzejmości cnk mogliśmy zwiedzić jako jedni z pierwszych, tańczyłam, poddawałam eksperymentom świetlno-drganiowo-dźwiękowym redaktorkę "przekroju", planowałam wraz z innymi uczestnikami warsztatów okładkę z innym redaktorem i grafikiem tego jakże bliskiego memu sercu tygodnika. poza tym pojedynkowałam się na reklamy, robiłam ćwiczenia dziennikarskie i wąchałam różne zapachy, w badaniu, które miało pokazać stopień otwartości na nowe doświadczenia. dowiedziałam się różnych ciekawostek nt. tworzenia okładki, tego co "grzeje" czytelnika, jakie kolory i elementy wizualne są ważne w jej tworzeniu. a przede wszystkim, świetnie się bawiłam i migiem zleciało mi te kilka godzin.

Brak komentarzy: