dziś spędziłam z Wenką i Kubusiem i było jak za good old times. jednak mieszkanie w jednym składzie przez 2 lata trochę "ryje banię", kolokwialnie mówiąc :)
najpierw w trójkę zapakowaliśmy plansze i stojaki do samochodu, potem wsadzona na tylnym złożonym siedzeniu, pomiędzy planszami wbijającymi się w d*psko, a oni z przodu, pojechaliśmy pod Collegium Maximum (oczywiście myślałam że collegium jest maximus - za dużo "gladiatora") :P
potem ładnie gnietliśmy bibułkę, przypinaliśmy zdjęcia i spieraliśmy się zgodnie sami z sobą i z innymi co do wizji autystycznej wystawy. a na koniec pyszny obiadek w "tartufo" - włoskiej knajpie ze szwedzkim stołem - pasta, pizza i sałatki po prostu rewelacyjne, do tego zupka i włoska muzyka w tle za jedyne 15 pln:)
...
idziemy z Wenką i jakoś bardzo uroczyście na mieście, jacyś żołnierze, kwiaty pod pomnikami etczetera.
Wenka: ej Aga, co się dzieje, jakieś święto?
ja (sarkazm na kilometr): nooo kwa, pewnie jakiś dzień strażaka...
i w tym momencie wychodzimy na słup ogłoszeniowy gdzie jak byk napisane: DZIEŃ STRAŻAKA
...
w aucie, w tle rmf classic (jak zwykle u Kubusia, miłośnika chórów i klasyki)
ja: co to za piosenka? jakaś taka fajna
Baku Kuba: sama jesteś piosenka, to jest utwór
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jest to humor sytuacyjny, aczkolwiek moim zdaniem dobry. I ogólnie trochę kryptoreklamy, ale co ja mogę ;] a w ogóle, to po co ja się tłumaczę?
1 komentarz:
poplakalam sie ze smiechu kilkakrotnie podczas tego dnia i to wszystko Wasza wina.. Aga zapomnialas dodac ze wzielam wykladowce za Twoja kolezanke ;p
ps. pozdrowienia od Slawka ;p
Prześlij komentarz