piątek, 1 sierpnia 2008

Italia

szit.. tu nie ma polskich literek... ok. pierwsze wrazenia sa mieszane -Ancona, dworzec kolejowy nad samym morzem, goraco, niebiesko, pieknie. moj pierwszy lot z rumunii carpatairem, samolot pikulinki, szerokosc 3 siedzen :) ale jedzonko chociaz dali... a podobno to tanie linie :)
ale1: w Perugii ladri maledetti probowali mnie okrasc w pociagu.. grr nie wiedzieli z kim maja do czynienia. z ogromnym, ciezkim plecakiem, laptopem i torba przehasalam dookola dworzec kolejowy i sobie pojechalam do centrum.
ale2: bar, w ktorym, mialam odebrac klucze zamkniety byl na 4 spusty, nie wiedzialam od kogo mam je odebrac i czy nie spedze nocy w jakims hostelu.
ale3: musialam czekac 4.5godz w barze butterfly, glodna, zdenerwowana, niedoinformowana i meegaspiaca (bo madrze noc wczeniej przespalam tylko 2 godz)
cale szczescie Wlosi, ktorych tam spotkalam byli naprawde mili i towarzyszyli mi, zagadywali, radzili. no i uratowaly mnie desperatki - sa naprawde niezlym sposobem na to, zeby nie zasnac.
teraz sama obczailam sobie droge do centrum -bez bladzenia nawet i zaraz ide sobie cos przekasic.
co mnie nie zabije, to mnie wzmocni.

Brak komentarzy: