czwartek, 21 kwietnia 2011

lezioni di polacco

Niestrudzenie uczę Włochów polskiego. Podobno bycie nauczycielem to powolanie, nie zawod. 
Moja współlokatorka, Cristi mówi perfekcyjnie, dziś wzruszyłam się, gdy leżąc na balkonie i opalając się powiedziałam jej: „gatta polacca, gatta italiana”, a ona sama z siebie odpowiedziała: „kotki”. Bello, no? Lori znalazła sobie technikę pamięciową do słowa „kawa” – to jak „waka”. Waka waka. Titti w sądzie mówił: „che nuda”, Elda co jakiś czas wzdycha: „o mamusiu” i żegna się ze mną: „do widzenia, piękna”. I kto powiedział, że polski język jest trudny?

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Haha super:))))) che nuda i waka rządzą:D

Carrie