sobota, 28 lutego 2009

oddio...

mój bagaż jest gigantyczny. nieskończona ilość rzeczy, które trzeba jeszcze zapakować. bagaż rejestrowy ma już 30kg, ręczny może mieć 10... a w moim pokoju 3 siaty z ubraniami i butami, kosmetyki, laptop... buuu
swoją drogą skąd z 2 par butów na początku zrobiło się ich nagle 10?!
Carmine słucha Rossiniego, Robi i Cristi gotują jakieś delicje na kolację pożegnalną, a ja tylko myślę jak to wszystko upchnąć...
na lotnisku najwyżej zacznę głośno płakać i powiem, że w tych bagażach jest pół roku moich włoskich doświadczeń i cząstka mojej duszy... chlip.
aiutatemi!!

piątek, 27 lutego 2009

zwięźle

Młody adept medycyny, potocznie zwany Kucielkiem: Dziś na pediatrii całą seminarkę mieliśmy o stolcach.
ja: ???
On: No, jako że jest to ważny preparat diagnostyczny pochodzący od dziecka.
LOL

niedziela, 22 lutego 2009

maschera

boskie buenos

jest bueno, bine, bene, buenos aireeees (to akurat wpływ maanamu), wszystko bueno.
gwoli wyjaśnienia nie byłam w stanie pisać, bo po pięknej nie-włoskiej sesji (czyli dużo nauki) wycieczkowałam się z Maćkiem oraz Marcinem, Magdą, Anią, Magdą w różnych konfiguracjach... i jak już wracałam to regenerowałam siły. Roma, Verona, Padova, Ferrara, Venezia.
...
wszystko bueno, ale najbardziej Wenecja. jak powiedziała moja ulubiona lektorka z angola: "to jest tak, że tam jedziesz... i nie wierzysz, że to prawda - dokładnie tak, jak na pocztówkach i w broszurach..." i właśnie tak jest. nawet nie plac św. Marka i bazylika, ale milion uliczek, zakamarków i zakątków, które w dzień tworzą niesamowity klimat, a w nocy labirynt, w którym ktoś równie dobrze może cię zwiolentować lub sprzedać kosę. wenecki smrodek, na szczęście zimą mniej wyczuwalny, gondole, sklepy z maskami i pięknymi karnawałowymi strojami, morze ludzi w najbardziej znanych miejscach...
ale karnawał i tak bije wszystko na głowę. włosi są tak pomysłowi i zabawowi, że naprawdę czuje się ducha carnevale. dorośli w sukniach i frakach, dzieci w kostiumach pluszaków, megabogaci wystrojeni za tysiące euro, pozostali maski, własnoręcznie wykonane stroje lub chociaż karnawałowy makijaż. wszyscy weseli, przyjaźnie nastawieni, co chwila słychać żarty i śmiechy.
...
dlaczego karnawał? po włosku carne vale - czyli "mięso się liczy" jako okres poprzedzający post. czyli tradycja wywodząca się z religijnego podziału roku. dlaczego maski? w maskach wszyscy są anonimowi - sior maschera może być każdym. zacierają się różnice pomiędzy starością a młodością, bogactwem i biedą, urodą i brzydotą. można wszystko, bo to jedyny taki okres w roku i w dodatku jest się za-maskowanym.
ślady tradycji widać i dziś. historyczne pochody, wybór najpiękniejszej Marii spośród reprezentantek weneckiej laguny, pokazy szkół rzucających chorągwiami oraz przedstawienia commedii dell`arte są kontynuacją wielowiekowych zwyczajów. niesamowite wrażenie zrobił na mnie symboliczny lot anioła. tylko oni mogli wpaść na taki pomysł. z doczepionej do najwyższej w mieście wieży liny zjeżdża na plac włoska osobistość, którą wita doża i dożowa ;) w tym roku była to włoska aktorka i modelka Margherita Missoni z rodziny projektantów mody w przepięknym stroju wykonanym przez jej familię.
kolejnymi świetnymi pomysłami były alegoryczne przedstawienia artystów występujących na szczudłach, gdzie diabeł i kobiety-zombie pastwiły się nad grzesznikiem zesłanym do piekła oraz heliosphera - show z balonem, do którego podpięty był akrobata wykonujący różne figury nad głowami zebranych na placu ludzi - wszystko przy grze muzyki i świateł. i last, but not least, smoki na szczudłach, które łaziły pomiędzy ludźmi po całym placu św. Marka.
http://www.youtube.com/watch?v=7_OvgUd4bHc&feature=related lot anioła
http://www.youtube.com/watch?v=_9nsFnCsxuw smoki
kolejnym przejawem kreatywności organizatorów był ogromnych rozmiarów skrzydlaty lew - symbol patrona Wenecji, św. Marka i herb miasta - wykonany z ... trawy, jako że stał w scenerii ogrodu, w który zmienił się plac na czas karnawału.
wszystkiego dopełniała piękna pogoda i towarzystwo, które podobnie jak ja cykało miliony zdjęć i wzdychało z zachwytu. czasami po prostu nie mogłam uwierzyć, że tam jestem.
uległam magii karnawału.