środa, 30 lipca 2008
ISWinT
International Students` Week in Timisoara dobiega końca...
trudno opisać wszystkie wrażenia... party room no. 65, Barbie Girl Song Boys, żandarmeria uczelniana, policja na mieście, party na samochodzie, swimming pool party, best roomies ever - Natasa i Andrea
dialog z policją:
nu stiu limba romana. sunt din Polonia. could you give me a cigarette? (i dostałam ;])
P:are you drinking here?
ja: nooo, we`re only smoking (i jak to mówiłam to pojawił się ktoś z butelką oczywiście)
P: there were some complaints about the noise
ja: oh... come on, there is a pub , you should go there, they are producing a lot of noise, we are just veeeery quiet (siedzenie i imprezowanie na samochodzie nie produkuje noisu przecież)
da-mi o bautura gratis, te rog. cred ca glumesti ;] useful
don`t drink and drive, smoke and fly... don`t drink and run ;]
bionda polacca bastarda
I need a shower and I mean it.
We are suspicious. yeah
trudno opisać wszystkie wrażenia... party room no. 65, Barbie Girl Song Boys, żandarmeria uczelniana, policja na mieście, party na samochodzie, swimming pool party, best roomies ever - Natasa i Andrea
dialog z policją:
nu stiu limba romana. sunt din Polonia. could you give me a cigarette? (i dostałam ;])
P:are you drinking here?
ja: nooo, we`re only smoking (i jak to mówiłam to pojawił się ktoś z butelką oczywiście)
P: there were some complaints about the noise
ja: oh... come on, there is a pub , you should go there, they are producing a lot of noise, we are just veeeery quiet (siedzenie i imprezowanie na samochodzie nie produkuje noisu przecież)
da-mi o bautura gratis, te rog. cred ca glumesti ;] useful
don`t drink and drive, smoke and fly... don`t drink and run ;]
bionda polacca bastarda
I need a shower and I mean it.
We are suspicious. yeah
wtorek, 29 lipca 2008
niedziela, 27 lipca 2008
timisoara
umiędzynaradawiam się, uczę się fotografii, imprezuję i mało śpię... i nie mam czasu żeby siedzieć przy kompie czyli jednym słowem cudnie;]
citrus design to nie jest imię i nazwisko btw ;]
citrus design to nie jest imię i nazwisko btw ;]
sobota, 26 lipca 2008
czwartek, 17 lipca 2008
dziecięstwo
wczoraj byłam segregowałam i byłam układałam stare starocie z lat kiedym to radosnym pacholęciem byłam. tak sobie pooglądałam i doszłam do wniosku, że kiedyś to było naprawdę fajnie.. nie to co ta dzisiejsza młodzież.
naoglądałam się swoich świadectw, zdjęć i dyplomów, ale najfajniejsze zdecydowanie były listy od mojej podstawówkowej przyjaciółki :)
jeden powalił mnie na kolana:
"kochana Agusiu!
moim największym marzeniem jest chodzenie z Tobą do jednej klasy."
warto marzyć ;]
no i jeszcze oczywiście liściki o chłopakach, w których się kochałyśmy (teraz nie byłoby takiej opcji-niektórzy mają już dzieci, a inni z teraźniejszej perspektywy... no cóż... no comment;])
a teraz uroczyście powracam do pakowania.
challenging myself.
wziąć tyle, ile chciałabym (czyli żeby dowolnie kreować swój wizerunek) a przy tym się nie przedźwigać. szkolę się w sztuce autokompromisu.
naoglądałam się swoich świadectw, zdjęć i dyplomów, ale najfajniejsze zdecydowanie były listy od mojej podstawówkowej przyjaciółki :)
jeden powalił mnie na kolana:
"kochana Agusiu!
moim największym marzeniem jest chodzenie z Tobą do jednej klasy."
warto marzyć ;]
no i jeszcze oczywiście liściki o chłopakach, w których się kochałyśmy (teraz nie byłoby takiej opcji-niektórzy mają już dzieci, a inni z teraźniejszej perspektywy... no cóż... no comment;])
a teraz uroczyście powracam do pakowania.
challenging myself.
wziąć tyle, ile chciałabym (czyli żeby dowolnie kreować swój wizerunek) a przy tym się nie przedźwigać. szkolę się w sztuce autokompromisu.
wtorek, 15 lipca 2008
podjarana
no i koniec. pentaxik mnie wciągnął.
no ale może od początku... mam nowy aparat - pentax k200d. i teraz już nie ma zmiłuj, na najbliższe parę dni jestem wyłączona (oprócz tego, że przygotowuję się do wyjazdu, magluję pranie z Misią, zbieram porzeczki, prasuję koszule...)
i jeszcze kompa naprawiłam i sama sobie zrobiłam partycję na viście:)
i rozszerzyłam ram... i już się nie ślimaczy... chodzi jak marzenie:)
takie to wszystko mało romantyczne ;]
a o spotkaniu nie napiszę :P
no ale może od początku... mam nowy aparat - pentax k200d. i teraz już nie ma zmiłuj, na najbliższe parę dni jestem wyłączona (oprócz tego, że przygotowuję się do wyjazdu, magluję pranie z Misią, zbieram porzeczki, prasuję koszule...)
i jeszcze kompa naprawiłam i sama sobie zrobiłam partycję na viście:)
i rozszerzyłam ram... i już się nie ślimaczy... chodzi jak marzenie:)
takie to wszystko mało romantyczne ;]
a o spotkaniu nie napiszę :P
środa, 9 lipca 2008
recharge
najcudowniejszym na świecie wakacyjnym zajęciem jest lenienie się. w moim przypadku opiera się ono na powrocie do bobasowego życia jem-śpię-jem-śpię-jem-myję się-śpię.
czasem dochodzą pewne urozmaicenia, jak załatwianie formalności erasmusowych, spotkania ze znajomymi, nocne oglądanie po raz sto pięćdziesiąty "hallam foe" (tym razem z Woszczem :)), mycie okna, pakowanie i rozpakowywanie, szukanie transportu do Rumunii etczetera etcztera
swoją drogą to nie mam już nawet w moim rodzinnym domu ani jednej szafki, ani jednego kącika, a łóżko mam wynajmowane, ewentualnie mogę się doczepić do rodziców (ale Jasio chrapie więc jest to cokolwiek karkołomne) lub też Misi, która rozwala się po całym łóżku, wypina tyłek i kradnie kołdrę... (ja tylko kradnę kołdrę, więc nie jestem najgorszym bedmatem)
dziś pierwszy raz od czasów podstawówki spłodziłam kawałek prozy - opowiadanie. jest to co najmniej dziwne, gdyż zazwyczaj mam problemy z wymyślaniem fabuły, nie lubię fiction writing, akcja opowiadania mi się przyśniła, wiedziałam, że muszę napisać je w języku language, a w czasie pół-snu ułożyłam pierwsze zdanie... niebawem zamieszczę
z pasterskim pozdro.
czasem dochodzą pewne urozmaicenia, jak załatwianie formalności erasmusowych, spotkania ze znajomymi, nocne oglądanie po raz sto pięćdziesiąty "hallam foe" (tym razem z Woszczem :)), mycie okna, pakowanie i rozpakowywanie, szukanie transportu do Rumunii etczetera etcztera
swoją drogą to nie mam już nawet w moim rodzinnym domu ani jednej szafki, ani jednego kącika, a łóżko mam wynajmowane, ewentualnie mogę się doczepić do rodziców (ale Jasio chrapie więc jest to cokolwiek karkołomne) lub też Misi, która rozwala się po całym łóżku, wypina tyłek i kradnie kołdrę... (ja tylko kradnę kołdrę, więc nie jestem najgorszym bedmatem)
dziś pierwszy raz od czasów podstawówki spłodziłam kawałek prozy - opowiadanie. jest to co najmniej dziwne, gdyż zazwyczaj mam problemy z wymyślaniem fabuły, nie lubię fiction writing, akcja opowiadania mi się przyśniła, wiedziałam, że muszę napisać je w języku language, a w czasie pół-snu ułożyłam pierwsze zdanie... niebawem zamieszczę
z pasterskim pozdro.
piątek, 4 lipca 2008
home, sweet home
:) czas na pospędzanie trochę czasu z moimi :)
a tak z pozostałych ciekawostek...
zdałam literaturę... niedowiary :)
mam podpisany learning agreement :) niedowiary2
omal nie spaliłam doniczki (dziura się wypaliła)... no bo skąd miałam wiedzieć, że ziemia się pali?
skończyłam pierwszy etap sesji (ten łatwiejszy), teraz tylko czeka mnie potęęężny wrzesień (cywil, kpk, pr.pracy, poprawka z gramy) :D ale na razie jest to daleka perspektywa i nie zamierzam zaprzątać sobie głowy sprawami naukowymi.
jestem w połowie 2 serii desperate hosewives;]
czyli... wakacje?
:) ovviamente!
a tak z pozostałych ciekawostek...
zdałam literaturę... niedowiary :)
mam podpisany learning agreement :) niedowiary2
omal nie spaliłam doniczki (dziura się wypaliła)... no bo skąd miałam wiedzieć, że ziemia się pali?
skończyłam pierwszy etap sesji (ten łatwiejszy), teraz tylko czeka mnie potęęężny wrzesień (cywil, kpk, pr.pracy, poprawka z gramy) :D ale na razie jest to daleka perspektywa i nie zamierzam zaprzątać sobie głowy sprawami naukowymi.
jestem w połowie 2 serii desperate hosewives;]
czyli... wakacje?
:) ovviamente!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)